Porady Rolnicze, Porada, Uprawa, OpryskiPorady Rolnicze, Porada, Uprawa, Opryski
Porady Rolnicze, Porada, Uprawa, OpryskiPorady Rolnicze, Porada, Uprawa, OpryskiSerwis dla rolnikówrolnicy kontaktreklama rolnictwoPorady Rolnicze, Porada, Uprawa, Opryskiportal rolniczyPorady Rolnicze, Porada, Uprawa, Opryski


Porady rolnicze

 


Wpływ zastosowanego rozpuszczalnika na jakość oprysku
Przygotowując oprysk cieczą roboczą zwracamy na ogół uwagę tylko na dawkę stosowanego środka ochrony roślin, nie pamiętając o jakości stosowanej wody. Pamiętajmy jednak, że jakość wody użytej jako rozpuszczalnik ma olbrzymie znaczenie, jeśli chodzi o końcowy rezultat i skuteczność wykonywanych przez nas zabiegów agrotechnicznych. Regularnie przeprowadzajmy analizę wody w laboratorium.
 

oprysk 

 
Woda jest najpowszechniej używanym medium do rozpuszczania w nim środków ochrony roślin umożliwiając ich precyzyjne stosowanie przeciw występującym na polach agrofagom z wykorzystywaniem do tych zabiegów opryskiwaczy hydraulicznych. W tym kontekście można mówić o niezbędnej jakości wody, potrzebnej do zapewnienia najwyższej skuteczności zabiegu. Wykorzystywanie na przykład, twardej wody do oprysków wpływa bardzo niekorzystnie na środowisko naturalne, przede wszystkim zwiększa zanieczyszczenie wód podskórnych i powierzchniowych poprzez akumulację substancji chemicznych w glebie, co przekłada się na złe postrzeganie całej branży agrochemicznej. Efekt tego zjawiska negatywnie wpływa także na wizerunek producentów pestycydów. Wynika to z niezadowolenia rolnika z braku osiągania jakichkolwiek efektów przeprowadzonych zabiegów.
 
Źródła ujęć wody do zabiegów chemicznych są różne, częściowo są uzależnione od możliwości ich poboru, częściowo od dbałości rolnika. Niestety takimi ujęciami są czasami jeziora lub rzeki, bardzo dobrze, jeżeli jest to zbierana „deszczówka”, jednak najczęściej woda jest czerpana z różnego typu sieci wodociągowych począwszy od studni aż do wody „z kranu”. I z całym przekonaniem można powiedzieć, że tyle ile źródeł, tyle różnych wód. Zanieczyszczenia fizyczne mogą być dwojakiego rodzaju: pochodzenia organicznego i nieorganicznego. Te pierwsze to glony, pyłki, zarodniki grzybów, cząsteczki butwiejącej roślinności wodnej i opadających liści, cząsteczki torfu oraz nieczystości pochodzenia biologicznego pochodzące ze ścieków. Do zanieczyszczeń nieorganicznych zaliczamy wszystkie cząsteczki stałe przede wszystkim pochodzenia mineralnego, czyli rozdrobnione skały. Zaliczyć tu możemy drobiny ziemi (gleba w rozumieniu geologicznym to też skała) oraz różne frakcje piasku. Skały mogą być tak rozdrobnione, że praktycznie ich nie zauważamy, jednak tworzą zawiesinę, która po odstaniu stanowić może całkiem pokaźny osad. Oczywiście tego typów wody należy unikać. Jeżeli jednak nie mamy innego wyjścia należy stosować różnego rodzaju filtry i to zarówno podczas samego pobierania wody, jaki i w opryskiwaczach. Z kolei od standardu tych filtrów i częstotliwości wymieniania ich w całości lub ich wkładów będzie zależała czystość wody. Można powiedzieć, że pół biedy, jeżeli dojdzie do zablokowania głównych przewodów. Wtedy wymagane jest przeczyszczenie i konserwacja całego urządzenia opryskowego i doprowadzenie go do stanu pełnego użytkowania. Zdecydowanie gorzej przedstawia się sprawa, gdy dojdzie do częściowego lub całkowitego zatkania poszczególnych rozpylaczy. Jeżeli takiej awarii w porę nie zauważymy możemy dziesiątki hektarów opryskać nie zabezpieczając prawidłowo plantacji przed zwalczanym agrofagiem. Zapobieganie zanieczyszczeniom tego typu znajdują się tylko i wyłączenie w gestii rolnika (osoby wykonującej zabieg) i to właśnie ta osoba ponosi pełną odpowiedzialność za technikę wykonanego oprysku.
 
Wysokie pH cieczy opryskowej może znacznie przyspieszać chemiczny rozkład substancji czynnych środków ochrony roślin. A to jest równoznaczne z całkowitym brakiem jego skuteczności. Zjawisko to ma bardzo niekorzystne konsekwencje, i ekonomiczne i środowiskowe. Przede wszystkim tracą rolnicy otrzymując niskie plony, co ma związek z częściową, a w skrajnych przypadkach nawet całkowitą utratą substancji aktywnej preparatu, a w konsekwencji skuteczności oprysku.
 
 Bardzo często zwiększa się dawkę substancji aktywnej, jednak to rozwiązanie nie jest skuteczne ze względów ekonomicznych, nie jest bezpieczne dla środowiska, a poza tym tylko częściowo wpływa na rezultat oprysku. Zmieniano źródło wody lub ją uzdatniano - rozwiązanie kosztowne i kłopotliwe, zmniejszano ilość wody zużywanej do wykonania zabiegu agrotechnicznego, co wiązało się z koniecznością wymiany sprzętu na opryskiwacze ULV, które są dosyć trudno dostępne i kosztowne. Niektórzy rolnicy stosowali nawet adiuwanty, które w żaden sposób nie ograniczają niekorzystnych wpływów tego zjawiska, gdyż nie eliminują ujemnego oddziaływania związków antagonistycznych znajdujących się w wodzie ani nie regulują jej pH. Wykonywanie tych zbędnych, kłopotliwych i kosztownych zabiegów, które na ogół w żaden sposób nie wpływały na efektywność wykonywanych zabiegów spowodowane było użyciem nieodpowiedniej jakości wody.
 
Każdy rolnik raz w roku, powinien przekazać w celu przeprowadzenia chemicznej analizy próbę wody używanej do zabiegów agrochemicznych. Tego typu badania wykonują najczęściej laboratoria Stacji Sanitarno Epidemiologicznych oraz Stacji Rolniczo-Chemicznych. Woda miękka jak najbardziej nadaje się do zabiegów, mimo że może posiadać pewną ilość niepożądanych kationów. Za maksymalną ich zawartość przyjmuje się około 100 mg/l węglanu wapnia. Omawiając chemiczną czystość wody warto wspomnieć, że wymienione związki i ich jony wpływają również na odczyn (pH) cieczy opryskowej. Ich obecność powoduje, że odczyn jest obojętny, a czasami nawet zasadowy, czyli że pH jest stosunkowo wysokie. Takie warunki przyspieszają rozkład chemiczny środków ochrony roślin z podstawowych grup chemicznych, czyli preparatów chwastobójczych, owadobójczych i grzybobójczych.
 
Nie ulega żadnej wątpliwości, że konsekwencjom, jakie stwarza stosowanie wody złej jakości trzeba przeciwdziałać. Zła jakość wody to niższa skuteczność stosowanych środków i niekorzystny wpływ na środowisko, a więc działanie nieekonomiczne i nieekologiczne – jedno i drugie wysoce niepożądane. Zanieczyszczeniom mechanicznym zapobiega system stosowania filtrów i zwykła dbałość o sprzęt i efekt zabiegu. Tu należy jedynie zwrócić uwagę, że posiadanie sprzętu precyzyjnego oraz używanie rozpylaczy drobnokroplistych zwiększa wymóg stosowania cieczy jak najbardziej czystej pod względem fizycznym. Jeżeli po przeprowadzeniu analiz, co należy uznać za konieczne, stwierdzimy, że posiadamy twardą wodę, możemy zwiększyć dawkę preparatu w ramach rejestracji, czyli zastosować najwyższą z zalecanych. Jest to postępowanie polegające na zwiększeniu stosunku związków czynnych substancji aktywnej do kationów dezaktywujących tą substancję. Jednak jest to rozwiązanie drogie i nieekologiczne, czyli takie, które ma mało wspólnego z dobra praktyką rolniczą. Możemy również zadziałać odwrotnie, stosując do zabiegu mniejszą ilość wody, czyli wprowadzając tym samym mniejszą ilość kationów dezaktywujących. Rozwiązanie jest także tylko częściowe, ponieważ ilość wody możemy ograniczyć tylko do pewnego stopnia. Mała ilość wody to znaczne zmniejszenie kropli grożące jej zniesieniem oraz zwiększenie stężenia cieczy opryskowej, co w niektórych przypadkach może okazać się fitotoksyczne dla rośliny uprawnej. Najlepszym rozwiązaniem jest uzdatnienie wody w sposób bez inwazyjny w stosunku do użytego środka ochrony roślin. Do tej pory do cieczy opryskowej dodawano różnego typu nawozy mineralne. Zabieg ten na ogół nie wiele pomagał i na szczęście nie szkodził. Pewne pozytywne efekty uzyskano podczas łącznego stosowania środków ochrony roślin z siarczanem amonowym, czego przykładem może być zarejestrowany wariant stosowania glifosatu. Jednak siarczan amonowy dobrze działa tylko z niektórymi i to nielicznymi substancjami aktywnymi.
 
Od wielu lat ten jakże powszechny problem używania w agrotechnice twardej wody znalazł rozwiązanie poprzez zastosowanie kondycjonerów wody np. preparatu Niagara. Środek ten skutecznie dezaktywuje antagonistyczne działanie jonów wapnia, magnezu i żelaza w wodzie. Jony te mogą dezaktywować substancje czynne środków ochrony roślin poprzez ich wytrącanie z roztworu w formie nieaktywnych kompleksów tworzących osad. Zastosowanie środka daje rolnikowi gwarancję właściwego zastosowania pestycydu, a więc szansę na prawidłowe, skuteczne i efektywne wykonanie zabiegu agrotechnicznego. Pozwala też w większym stopniu chronić środowisko naturalne przed negatywnymi skutkami niewłaściwego zastosowania środków ochrony roślin.
 
Woda jest bardzo ważnym i niedocenianym czynnikiem determinującym skuteczność zabiegów agrotechnicznych. Wiedza na temat jej właściwości chemicznych i fizycznych oraz umiejętne jej używanie powinno stać się stałym elementem dobrej praktyki rolniczej. Umiejętne wykorzystanie tego rozpuszczalnika pomaga zwiększyć skuteczność przeprowadzanych zabiegów oraz zapewnić bezpieczeństwo dla środowiska naturalnego wynikające z zagrożenia stosowania środków ochrony roślin.

Opracowała Anna Rogowska na podstawie artykułu Adama Paradowskiego „Woda – ważny składnik cieczy roboczej”





 

Copyright ©2006-2008 rolnicy.com : portal rolniczy